Cóż, nigdy nie byłam dobra w rozpoczynaniu wypowiedzi. Za każdym razem czuję blokadę i pustkę w głowie.
Po co ten blog? Sama nie wiem. Chyba potrzebuję odskoczni od dnia codziennego. Miejsca, w którym mogę zostawić po sobie jakiś ślad, przelać myśli, uczucia i obawy. A tych jest wiele.
Ten rok akademicki był ciężki. Zmiana uczelni, choroba, szpital i ciągłe powikłania po chorobie. W sumie przeleciał mi między palcami. Długo czekałam na wakacje, miały być wreszcie inne. Są jednak takie same. Użalam się nad sobą, topiąc smutki nie tam, gdzie powinnam. Nie mam żadnej wewnętrznej siły ani motywacji. Nie potrafię się zmusić, żeby wejść na bieżnię, która stoi w pokoju i się kurzy (ale siłę na pójście do kuchni i wsunięcie kolejnej babeczki/tabliczki czekolady/kanapki z masłem orzechowym i cukrem trzcinowym to już mam...). Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, czy otoczenie działa na mnie tak destrukcyjnie. Nie czuję tego lata, nie czuję tego lipca. Nie potrafię się z niego cieszyć.
Czas odbić się z dna. Blog ma pomóc.
Kochana ; *
OdpowiedzUsuńdasz radę przezwyciężyć te trudności wszystkie. ciesz się życiem, każdym dniem..
nie mogę się doczekać NASZYCH gór!
te ciacha w Żabce można znaleźć ; )
OdpowiedzUsuń